5 Tajemnic w byciu tłumaczem, o których nikt ci nie mówi.

5 Tajemnic w byciu tłumaczem, o których nikt ci nie mówi.

Dzisiaj chciałbym podzielić się kilkoma rzeczami na temat sztuki tłumaczenia, o których nikt tak naprawdę nie mówi. Dla tych z Was, którzy nie robią kariery jako tłumacz, ale nadal uczestniczą w tłumaczeniu mediów (filmów, programów telewizyjnych, książek itp.), może to pomóc w lepszym zrozumieniu, skąd biorą się niektóre z tych dziwnych niespójności.

No to zaczynajmy!

  1. To wszystko temat kompromisu

Jak każdy dobry związek, w tłumaczeniu chodzi o kompromis: delikatną równowagę między wiernością niuansom tekstu źródłowego a czytelnością tłumaczenia.

Tłumaczenie maszynowe jest dobrym przykładem osiągnięcia dokładnie żadnego z tych sprzecznych celów. Nie tylko nie wychwytuje niuansów języka, ale również zapewnia tłumaczenie na palcach, które brzmi jak dźwięk dla rodzimego użytkownika języka docelowego.

Jednak nawet dla ludzkiego tłumacza niezwykle trudno jest tu osiągnąć równowagę, ponieważ te dwa cele często ze sobą konkurują.

Tu właśnie praca tłumacza jest najważniejsza: decydowanie o tym, jaki niuans jest rzeczywiście istotny dla danej pracy i odbiorców, a także równoważenie tego, co powinno być wiernie oddane (kosztem czytelności), a co może zostać pominięte.

  1. Nie do ciebie należy ostatnie słowo

Spędzasz więc miesiące na tworzeniu swojego arcydzieła, zabieraniu dzieła najwyższej jakości literatury i fachowym przenoszeniu go do swojego języka ojczystego. Niuanse kulturowe są na czasie, a Twój rękopis pięknie się czyta, prawie jak gdyby był napisany w języku angielskim od samego początku.

Pozostaje tylko wypuścić to dzieło na świat, prawda? Nie tak szybko, mój nadgorliwy przyjacielu. Widzisz, wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że tłumaczenia – jak każde inne pisane dzieło – często przechodzą przez redakcję, zanim ujrzą światło dzienne. A jeśli nie, to absolutnie powinni.

Zależnie od tego, co tłumaczysz (kontrakty, gry, książki, programy telewizyjne itp.), a także dla kogo tłumaczysz, rodzaj i zakres redagowania będzie różny. Jednakże, zazwyczaj edycja jest wykonywana dla 1) dokładności tłumaczenia i/lub 2) czytelności.

Edycja pod kątem poprawności tłumaczenia zawsze może być kłopotliwa, ponieważ Ty i redaktor możecie mieć bardzo różne opinie na temat tego, co stanowi dobre tłumaczenie. Czytelność może być również trudna, ponieważ czasami przydzielony edytor nie zna danego języka, więc jego “uporządkowanie” może w rzeczywistości spowodować, że tłumaczenie będzie mniej dokładne.

Nie oznacza to, że redagowanie nie jest ważnym czy niezbędnym krokiem – wdrożyłem nawet proces sprawdzania w zespołach tłumaczeniowych, nad którymi pracowałem. Ale myślę, że dla tłumaczy ważne jest, aby zrozumieć, że produkt końcowy może czasami bardzo różnić się od oryginalnego tłumaczenia. Może być lepsze lub gorsze.

  1. Rzadko zdarza się, że wybierasz swoją pracę

Jak w przypadku prawie każdej innej pracy, prosty fakt jest taki, że tłumacz rzadko może wybrać pracę, nad którą będzie pracował. Jest to tym bardziej prawdziwe, jeśli pracujesz w firmie, ponieważ do twoich zadań należy dosłownie tłumaczenie wszystkiego, co kończy się na twoim biurku.

Freelancerzy mają z tym trochę większą swobodę dlatego, że mogą zrezygnować z pracy, która ich nie interesuje. Zakłada się oczywiście, że jest to decyzja opłacalna finansowo w tym czasie.

Jako freelancer, rzeczy zaczynają się rozwijać po zbudowaniu odpowiedniej relacji z klientami i uczą się ufać tobie jako wiarygodnemu i wysokiej jakości tłumaczowi. Nierzadko zdarza się, że wydawcy (lub inni twoi klienci) docierają do ciebie i zaklepują pierwsze projekty.

Tak więc, choć nie masz całkowitej kontroli nad projektami, nad którymi pracujesz, wciąż istnieje duży potencjał, aby zaangażować się w niektóre z twoich ulubionych prac, a nawet odkryć swoje nowe ulubione podczas pracy nad nieznaną wcześniej serią!

  1. Każdy jest krytykiem

Pamiętasz, jak kiedy po raz pierwszy zacząłeś uczyć się drugiego języka i patrzyłeś na jakieś dialogi z napisami, szyderstwa i rozmawiałeś o tym, jak mógłbyś to zrobić lepiej?

Teraz wyobraź sobie, że są tam setki takich osób, które są bardzo zainteresowane projektem, nad którym właśnie pracowałeś.

W dzisiejszym świecie mediów społecznościowych, YouTube’a i blogów, jest to dość oczywiste, że Twoje tłumaczenia spotkają się z krytyką, a zarówno ich objętość, jak i wściekłość jest na ogół proporcjonalna do popularności Twoich tłumaczeń.

Kontrakty? Prawdopodobnie nikogo to nie obchodzi. Komunikaty prasowe? Może trochę. Główna top-sprzedażowa manga? Niech Bóg zlituje się nad twoją duszą.

Co gorsza, niektóre z tych postrzeganych “usterek” mogły nie być nawet twoim dziełem lub mogły być nawet spowodowane tym, że fani źle rozumieli materiał źródłowy.

Jednak niekoniecznie każda krytyka jest zła. Będąc człowiekiem, to naturalne, że popełniasz błędy. Zrobiłem ich mnóstwo w ciągu mojej kariery. Ale czasami nawet w najostrzejszej krytyce znajduje się trochę użytecznych informacji, więc warto zawsze mieć umysł otwarty na to, jak można się poprawić.

  1. To jest niewdzięczna… Ale niezmiernie nagradzająca praca.

Uznanie dla tłumacza nie jest jeszcze normą w wielu branżach. W grach i filmach/telewizjach możesz dostać swoje nazwisko gdzieś w napisach końcowych. W książkach prawdopodobnie dostaniesz adnotacje na tylnej stronie. Jest dość mało prawdopodobne, że ludzie kiedykolwiek dowiedzą się kim jesteś.

Uznanie i pochwały to oczywiście nie wszystko, co jest w życiu. Ale jeśli zamierzasz zbudować w ten sposób karierę i stać się osobą znaną z jakości i stylu swoich tłumaczeń, być może warto będzie znaleźć równowagę pomiędzy pracą uznaną i nie uznaną lub nawet wynegocjować to w ramach umowy.

Choć nie posunę się do stwierdzenia, że dobrze wykonana praca jest dla mnie nagrodą, to niezależnie od tego, nad ilu różnymi projektami pracuję, uważam, że sztuka tłumaczenia jest niezwykle satysfakcjonująca.

Wzięcie czegoś z jednego języka i przekształcenie go w coś czytelnego dla zupełnie nowej publiczności daje fantastyczne poczucie spełnienia. A dla wszystkich krytyków, którzy tam są, to są oni naprawdę tylko mniejszością.

Faktem jest, że jest wielu innych fanów, którzy są po prostu szczęśliwi, że mają możliwość na zanurzenie się w swoich ulubionych historiach bez konieczności przechodzenia przez mękę  nauczenia się nowego języka. To wspaniałe uczucie wiedzieć, że to ty jesteś tym, który to zrobiłeś.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że było to przynajmniej trochę pouczające dla was wszystkich i dało wam nieco wglądu w to, jak ta branża działa na rzecz tych z Państwa, którzy są konsumentami tłumaczonych dzieł.

Bez względu na to czy jesteś tłumaczem czy konsumentem tłumaczonych dzieł wiedz, że istnieją dziesiątki społeczności osób myślących podobnie jak ty, więc gorąco zachęcam was, abyście tam dotarli i nawiązali kontakty. Nigdy nie wiadomo, kogo spotkacie!

Czytaj więcej na http://tlumaczymyangielski.pl/

Previous Jak korzystamy z kredytów? Polacy i zadłużanie się
Next Czym zajmują się brokerzy ubezpieczeniowi?

Może to Ci się spodoba

Wiadomości

Moda to dobra inwestycja

Według Polskiej Rady Centrów Handlowych w naszym kraju funkcjonuje ponad 440 centrów i galerii handlowych. Potencjał sektora modowego dostrzegają inwestorzy. Tylko w pierwszych trzech kwartałach 2014 r. polski rynek wzbogacił

Wiadomości 0 Comments

Kult ładu i porządku

Biurokracja powstała po to, by standaryzować różnego rodzaju czynności i funkcje. Dzięki niej nie musimy się zastanawiać, o co chodzi, ponieważ na pierwszy rzut oka jesteśmy w stanie zidentyfikować schemat,

Wiadomości 0 Comments

Jak przywrócić ratę kredytu w CHF do poziomu z grudnia

Po gwałtownym wzroście kursu franka raty kredytów w tej walucie są obecnie o ponad 20% wyższe niż przed miesiącem. Istnieje jednak sposób, dzięki któremu obniżymy je do poziomu z grudnia.

0 Comments

Brak komentarzy!

You can be first to skomentuj post