Polski system opieki zdrowotnej liczy na pielęgniarki z Ukrainy

Polski system opieki zdrowotnej liczy na pielęgniarki z Ukrainy

Narastający od lat niedobór kadr jest jedną z największych bolączek polskiego systemu zdrowotnego. Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie pod względem liczby pielęgniarek i położnych. Dlatego dla tych, które przyjechały z Ukrainy i mają kwalifikacje zawodowe, z pewnością nie zabraknie pracy. Przyjęta dwa tygodnie temu specustawa umożliwiła przyznawanie im prawa do wykonywania zawodu w Polsce w ramach szybkiej ścieżki, skróconej do minimum formalności. – W tej chwili w Ministerstwie Zdrowia czeka około 400–500 kompletów dokumentów do rozpatrzenia w ramach tej szybkiej ścieżki – mówi Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

– Po pandemii COVID-19 pozostał dług zdrowotny i to ograniczenie świadczeń w niektórych obszarach jest dość drastyczne. Jeszcze nie wyszliśmy z pandemii, a już mamy nowy, ogromny problem dotyczący tego, w jaki sposób polska ochrona zdrowia poradzi sobie z zabezpieczeniem świadczeń zdrowotnych dla uchodźców, dla obywateli Ukrainy. Liczymy na nasze ukraińskie koleżanki pielęgniarki, położne tudzież pielęgniarzy, że pomogą nam ten system wesprzeć – mówi agencji Newseria Biznes Zofia Małas.

Polski system opieki zdrowotnej od lat boryka się z narastającym deficytem kadr medycznych. Opublikowany jeszcze przed pandemią raport ManpowerGroup („Niedobór talentów w służbie zdrowia”) pokazał, że 72 proc. polskich szpitali potrzebuje pielęgniarek wszystkich specjalizacji, 68 proc. szuka lekarzy, a 13 proc. – położnych. Z kolei według danych OECD Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod względem liczby pielęgniarek. Na każdy tysiąc mieszkańców przypada ich pięć, podczas gdy średnia unijna jest prawie dwukrotnie wyższa. Co więcej, średnia wieku wśród polskich pielęgniarek sukcesywnie wzrasta i obecnie wynosi około 50 lat.

– Mamy w Polsce ogromny kryzys kadrowy dotyczący pielęgniarek i położnych. Jest ogromna luka pokoleniowa, która cały czas się pogłębia. Każdego roku ok. 10 tys. pielęgniarek i położnych odchodzi na zasłużony odpoczynek, a do zawodu wchodzi tylko ok. 5 tys., chociaż w ostatnim roku wydaliśmy nieco więcej, bo ok. 6,9 tys. praw do wykonywania zawodu. Nie wszyscy podjęli jednak pracę – mówi prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. – Tak naprawdę w tej chwili system może wchłonąć każdą liczbę pielęgniarek i położnych z Ukrainy. Nie boimy się, że nasze koleżanki z Ukrainy zaleją rynek, bo pracy jest bardzo dużo, a kadry mamy zbyt mało w stosunku do potrzeb. Dlatego witamy nasze koleżanki z otwartymi rękami.

Środowiska branżowe już od kilku tygodni wskazują, że napływ pielęgniarek i położnych z ogarniętej wojną Ukrainy może się okazać ratunkiem dla przeciążonej służby zdrowia, a polskie szpitale są gotowe je zatrudniać. Już w 2019 roku aż 79 proc. szpitali deklarowało, że są otwarte i gotowe na takie rozwiązanie. Przeciw opowiedziało się jedynie 3 proc. placówek (raport ManpowerGroup).

– Jest tylko jeden problem, mianowicie większość z nich nie od razu będzie mogła pracować w wyuczonym zawodzie pielęgniarki lub położnej. Ale jesteśmy otwarci i liczymy na to, że polscy pracodawcy będą zatrudniać ukraińskich medyków, pielęgniarki i położne na stanowiskach pomocniczych. To może być na początek np. odpowiednik dawnej sanitariuszki, salowej, to może być też sekretarka, która przy okazji pomoże w tłumaczeniach w przypadku potencjalnych problemów, ponieważ Polacy na ogół nie znają języka ukraińskiego – wymienia Zofia Małas. – Oczywiście nie możemy mówić o wykonywaniu zawodu pielęgniarki, położnej, zawodu regulowanego, jeżeli nie zna się języka. To jest bardzo trudne i zbyt niebezpieczne dla pacjenta. Ale organizowany jest kurs języka polskiego dla koleżanek ukraińskich, żeby w miarę szybko przystąpiły do pracy.

Dla osób, które znają język polski, możliwa jest szybka i uproszczona ścieżka zdobycia prawa wykonywania zawodu. Takie regulacje zaczęły obowiązywać już także w trakcie pandemii COVID-19, kiedy polska służba zdrowia potrzebowała dodatkowych rąk do pracy.

– Przedstawia się dokumenty bądź uwierzytelnioną kopię dokumentów Ministerstwu Zdrowia, które rozpatruje je i w przypadku pozytywnego rozpatrzenia przesyła do danej okręgowej izby decyzję w sprawie wydania prawa wykonywania zawodu pielęgniarce czy położnej. Izba w ciągu siedmiu dni takie prawo wydaje. Oczywiście będzie to prawo wykonywania zawodu z pewnymi ograniczeniami, ponieważ osoba taka musi pracować pod nadzorem. Jeżeli zna język i pracowała wcześniej w Ukrainie w zawodzie, to z trzymiesięcznym nadzorem. Jeżeli nie pracowała w zawodzie, to ten nadzór musi być roczny – wyjaśnia prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Szybka ścieżka uznawania kwalifikacji zawodowych to rozwiązanie uwzględnione w przyjętej na początku marca specustawie dotyczącej uchodźców z Ukrainy.

– Jeżeli znajdzie się podmiot, w którym dana pielęgniarka czy położna będzie chciała pracować, może ona wystąpić do ministra zdrowia o zgodę na wykonywanie pracy z ograniczonymi czynnościami. W takiej sytuacji nie musi ona nawet oświadczać, że zna język, tylko całą odpowiedzialność ponosi wtedy pracodawca, który wystąpił z chęcią zatrudnienia danej osoby – podkreśla Zofia Małas.

Jak wskazuje prezes NRPiP, w Polsce jeszcze przed wojną pracowało 30 położnych i ponad 500 pielęgniarek z Ukrainy zarejestrowanych w Centralnym Rejestrze Pielęgniarek i Położnych. Około 200 z nich to pielęgniarki po nostryfikacji ukraińskich dyplomów i uznaniu prawa wykonywania zawodu w Polsce, natomiast pozostałe – ok. 300 – kończyły polskie uczelnie na kierunku pielęgniarstwa bądź położnictwa.

– W tej chwili w Ministerstwie Zdrowia czeka już około 400–500 kompletów dokumentów do rozpatrzenia na zasadzie szybkiej ścieżki, w celu wydania prawa wykonywania zawodu pielęgniarki lub położnej pod nadzorem, na ograniczone czynności. Jednak skala tego zatrudnienia będzie rosła – mówi Zofia Małas.

Previous Pożyczki bez weryfikacji telefonicznej - gdzie ich szukać?
Next Największy od dekady spadek sprzedaży piwa. Główne przyczyny to pandemia, wzrost cen i podatków

Może to Ci się spodoba

Dofinansowanie wczasów pracownika. Komu i ile wypłaci pracodawca?

O tym, czy pracodawca wypłaca świadczenie urlopowe, czy tzw. „wczasy pod gruszą” decydują wewnętrzne regulacje zakładowe. Tam, gdzie utworzony został fundusz świadczeń socjalnych, pracownicy mogą korzystać z wczasów pod gruszą,

Zarządzanie 1Comments

Dlaczego warto wybrać się na szkolenie grupowe?

Istnieje wiele form szkolenia, jakie oferują rozmaite firmy i prywatne uczelnie.  Jednak najskuteczniejszą metodą z dotąd poznanych jest interaktywne szkolenie w małych grupach. Takie szkolenie przewyższa swoją efektywnością duże seminarium

Zasiłek macierzyński 17,77zł. Niemożliwe? A jednak!

W lipcu 2015r. prezydent podpisał nowelizację ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Zgodnie z nowymi przepisami młode matki, które prowadzą działalność gospodarczą nie dłużej

Myślenie projektowe podbija polskie firmy

Design thinking, czyli myślenie projektowe, to metoda pracy bardzo popularna w Stanach Zjednoczonych, którą coraz chętniej adaptują polskie firmy. Aby ją wdrożyć, nie potrzeba dużych nakładów – wystarczy czas i odpowiedni, interdyscyplinarny zespół.

Na rynku brakuje specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Liczba wakatów wzrosła przez pandemię i pracę zdalną

Rynek IT security rozwija się szybciej niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na specjalistów z branży cyberbezpieczeństwa najlepiej obrazują liczby. Siedem wolnych miejsc pracy na jednego kandydata, średnie wynagrodzenie na poziomie 15 tys. zł

Kadry 1Comments

UE chce lepszej ochrony dla klientów firm ubezpieczeniowych

Klienci kupujący ubezpieczenia będą musieli być lepiej informowani o produktach, które wybierają, a także o charakterze, w jakim występuje sprzedawca polisy i jego wynagrodzeniu. Nowe szersze obowiązki na dystrybutorów ubezpieczeń nakłada unijna dyrektywa IDD,

0 Comments

Brak komentarzy!

You can be first to skomentuj post

Zostaw odpowiedź