Pozwy Frankowiczów w 2018 r.

Pozwy Frankowiczów w 2018 r.

Dotychczasowe wyroki sądów pozwalają uznać, że linia orzecznicza w sprawach kredytów frankowych nie została jeszcze ukształtowana. Wprawdzie w 2017 r. wiele procesów zostało rozstrzygniętych w pierwszej instancji, to jednak na ich ostateczne zakończenie należy poczekać przynajmniej do połowy 2018 r. Treść orzeczeń pokazała, że właściwie przy bardzo podobnym stanie faktycznym i prawnym sprawy, wydawane są rozbieżne rozstrzygnięcia i to nie tylko w ramach sądów zlokalizowanych w różnych miastach, ale również w obrębie jednej miejscowości czy nawet tego samego sądu.

W takiej sytuacji niejako na drugim biegunie należy osadzić sytuację frankowiczów zamieszkałych w innych krajach europejskich, gdzie ich sprawy zostały przeprowadzone przez sądy wszystkich instancji i co do których wypowiedział się już krajowy Sąd Najwyższy.

Nie budzi wątpliwości, że przychylne dla kredytobiorców orzecznictwo sądów państw europejskich stanowi pokłosie wydanych w ostatnich kilku latach prokonsumenckich wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) formułujących nakazy wykładni dyrektywy unijnej dotyczącej warunków zawieranych z konsumentami umów (dyrektywa Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. U. L 95. S. 29).

Powyższe rodzi przekonanie, że z czasem taka interpretacja prawa unijnego utrwali się również w orzecznictwie polskich sądów.

Podkreślenia wymaga, że prezentowana przez TSUE argumentacja opiera się w znacznej mierze na obowiązku dopełnienia przez banki odpowiednich procedur informacyjnych przed zawarciem umowy kredytu.

Z przekazów kredytobiorców wynika, że dostarczone im przez instytucje finansowe informacje dalekie były od rzetelnych i właściwych.Zresztą to, że klientom nie były prezentowane wykresy obrazujące kurs franka szwajcarskiego  w kilku latach przed zawarciem umowy kredytu wcale nie dziwi, gdyż pokazałyby jak niestabilna jest to waluta. W wakacje 2008 r. kiedy to kurs franka był najniższy w całym okresie rozkwitu kredytów frankowych w Polsce (średni kurs NBP z 13.08.2008 r. wynosił 2,01 zł), był aż o 50% niższy od kursu z kwietnia 2004 r. (średni kurs NBP 16.04.2004 – 3,08 zł), tj. zaledwie cztery lata wcześniej. Z pewnością wielu kredytobiorców mając świadomość tak dużych wahań waluty, z którą powiązane ma być ich zobowiązanie na znaczną część życia, w zdecydowanej większości kierowałaby swoją uwagę w stronę kredytów złotówkowych.

Analiza uzasadnień wyroków oddalających powództwa kredytobiorców pokazuje przyjęcie przez sądy orzekające argumentacji odnoszącej się do czynników mających wpływ na wysokość kursu waluty (np. PKB, stopy procentowe, stabilność polityczna) i w związku z tym konstatacji, iż są to czynniki niezależne od banku i w związku z tym instytucje te nie mogą ponosić odpowiedzialności za wahania kursu waluty.

O ile co do zasady należy zgodzić się z twierdzeniem, że działające w Polsce banki nie mają wpływu na kurs CHF, to jednak w rozpatrywanych przez sądy stanach faktycznych okoliczność ta ma charakter wtórny wobec tego, co banki zrobiły, aby niezależny od nich wzrost kursu waluty dotknął tylko tych kredytobiorców, którzy byli w pełni świadomi i przygotowani na taką ewentualność. Bo chociaż banki nie mają wpływu na wysokość kursu waluty to bez wątpienia miały wpływ na jakość informacji przekazywanych swoim klientom.

Zgodnie z art. 385 ² kodeksu cywilnego oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy, biorąc pod uwagę jej treść, okoliczności zawarcia oraz uwzględniając umowy pozostające w związku z umową obejmująca postanowienie będące przedmiotem oceny.

Powyższe należy zestawić z wypowiedziami frankowiczów prowadzącymi do wniosków, iż nagminnym była taka prezentacja kredytów frankowych, która eksponowała ich zalety i całkowicie pomijała związane z nimi ryzyka. Ilu klientom przedstawiono notowania franka szwajcarskiego za okres przynajmniej 10 lat wstecz? Ilu z kolei otrzymało informację, iż wraz ze wzrostem kursu franka i większą ratą kredytu wzrośnie również saldo zadłużenia i jakie będzie to miało znaczenie w przypadku chęci wcześniejszej spłaty lub sprzedaży nieruchomości. Kolejno jaka liczba kredytobiorców otrzymała jakiekolwiek symulacje dotyczące zachowania się kredytu w sytuacji wzrostu kursu franka np. o 30%? Taki przebieg spotkań kredytobiorców z doradcami kredytowymi przed zawarciem umowy kredytu nie należał do standardu, a wręcz przeciwnie znanych jest wiele historii, gdzie kredytobiorcy zapewniali byli o stabilności franka oraz o tym, że kredyt CHF jest dla nich bardzo korzystnym rozwiązaniem w przeciwieństwie do ewentualnego zaciągnięcia kredytu w złotówkach. Co więcej, zdarzały się niekiedy swoistego rodzaju gwarancje, że frank nie przekroczy określonej granicy na poziomie 2,20-2,40 zł.

Z wyroku TSUE z 30 kwietnia 2014 r. C-26/13 (sprawa Kásler v. OTP Jelzálogbank Zrt.) jasno wynika, że zasady spłaty kredytu związanego z walutą obcą powinny być w taki sposób określone, aby konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne.

Należy zadać sobie wobec tego pytanie, czy polscy frankowicze po otrzymaniu dawki informacji o tym, że kredyt frankowy jest najkorzystniejszym rozwiązaniem a waluta szwajcarska nadzwyczaj stabilna, byli w stanie oszacować konsekwencje finansowe jakie niesie za sobą zawarcie takiej umowy. W tym miejscu warto podkreślić, że orzecznictwo TSUE wprost nakazuje, aby sąd krajowy w rozpatrywanej sprawie sprawdzał, czy przedsiębiorca traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych (zob. podobnie wyrok z dnia 14 marca 2013 r., Aziz, C‑415/11, EU:C:2013:164, pkt 68, 69 (C-186/16 (Ruxandra Paula Andriciuc and Others v Banca Româneasca SA). Pozostaje zapytać ilu kredytobiorców frankowych zdecydowałoby się na zawarcie umowy wiedząc, że waluta CHF wcale nie jest stabilna i może zaistnieć sytuacja, że pomimo regularnych spłat rat kredytu ich zadłużenie będzie się zwiększało i może przekroczyć wypłaconą przez bank kwotę kapitału.

 W takim stanie rzeczy jeżeli orzecznictwo TSUE oraz bazujące na nim orzecznictwo innych państw członkowskich (niedawne orzeczenia Sądów Najwyższych Hiszpanii i Słowenii) podziela argumenty kredytobiorców i wyznacza przychylną im linię orzeczniczą to wydaje się być słusznym skorzystanie z europejskich wzorców poprzez położenie zwiększonego nacisku na prezentację w procesie sądowym okoliczności poprzedzających zawarcie umowy kredytu i ich wpływu na podjęte przez kredytobiorców decyzje.

Dokonywanie przez sądy analizy postanowień umownych w ramach kontroli incydentalnej nie jest nowością w polskim orzecznictwie i procedura ta nie została zainicjowana w związku z pozwami kredytobiorców frankowych. Rozpatrywanie sporów z udziałem konsumentów miało miejsce już wcześniej w odniesieniu do roszczeń dotyczących przykładowo usług deweloperskich, pożyczkowych czy ubezpieczeniowych. W tym kontekście zagadnienie skutków prawnych eliminacji z umowy niedozwolonego postanowienia również nie jest nowe i nie wydaje się aby w przeszłości było sporne. Analiza uzasadnień wyroków w tego typu sprawach prowadzi do wniosku, iż przyjęta została koncepcja braku związania stron umowy niedozwolonymi postanowieniami, podczas gdy sama umowa jest wykonywana w pozostałym zakresie. I tak, w przypadku sporów sądowych dotyczących roszczeń z umów ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, a konkretnie  pobieranych opłat likwidacyjnych, orzecznictwo opiera się na założeniu, że konsekwencją stosowania postanowienia zastrzegającego rażąco wygórowaną opłatę likwidacyjną jest uznanie jego nieważności. W związku z tym, opłaty te traktowane są jako świadczenia pobrane bez podstawy prawnej, a ubezpieczonym zasądzany jest ich zwrot w pełnej wysokości. Praktyka orzecznicza w tym zakresie nie dopuszcza możliwości jakiejkolwiek modyfikacji postanowień umownych, w szczególności poprzez ewentualne miarkowanie wysokości pobieranej opłaty likwidacyjnej. Orzecznictwo nie ocenia jako istotną argumentacje dotyczącą ekonomicznej opłacalności dokonywania przez zakłady ubezpieczeń zwrotów pobranych opłat likwidacyjnych.

Karolina Srokowska

radca prawny,
prowadzi indywidualną Kancelarię Radcy Prawnego

www.klientindywidualny.srokowska.pl

Previous Agencja rekrutacyjna – dlaczego warto powierzyć jej rekrutację nowych pracowników?
Next Ustawa o elektromobilności podpisana przez Prezydenta

Może to Ci się spodoba

Wiadomości 0 Comments

Zmiany w systemie bezpieczeństwa żywności. Ich skutki odczują konsumenci i eksporterzy

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi proponuje połączenie kilku inspekcji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo krajowej żywności w jedną instytucję. Jak podkreślają przedstawiciele Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej, wdrożenie tej reformy może wprowadzić dwuletni chaos, na którym

Wiadomości 3 komentarze

Znamy najlepsze banki w Polsce

Jak ujawniło niekomercyjne badanie przeprowadzone przez tajemniczego klienta w polskich bankach, na najlepszą obsługę można liczyć przede wszystkim w placówkach Banku Millennium, ING Banku Śląskiego oraz Deutsche Banku. Badanie miało

Wiadomości 0 Comments

Coraz lepsza sytuacja na warszawskiej giełdzie dobrze wróży polskiej gospodarce

Poprawa nastrojów na polskiej giełdzie. W ciągu trzech miesięcy indeks WIG20 zyskał blisko 17 proc. To wynik wzmożonego zainteresowania polskim rynkiem finansowym zagranicznych inwestorów. Dobra sytuacja na giełdzie może być

0 Comments

Brak komentarzy!

You can be first to skomentuj post